autorka rysunku: Inka Zadrożniak
Ronja, córka zbójnika
na podstawie powieści Astrid Lindgren w tłumaczeniu Anny Węgleńskiej
reżyseria
Anna Ilczuk
adaptacja: Anna Ilczuk
premiera
18 września 2020
czas trwania
90 min
scena
scena duża
W REPERTUARZE
POZA SIEDZIBĄ
wt 21 GRUDNIA
GODZ. 18.00

GALERIA ZDJĘĆ

VIDEO

  • fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow
  • fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow fot. Natalia Kabanow
  • próby plenerowe, fot. Natalia Kabanow próby plenerowe, fot. Natalia Kabanow próby plenerowe, fot. Natalia Kabanow próby plenerowe, fot. Natalia Kabanow próby plenerowe, fot. Natalia Kabanow próby plenerowe, fot. Natalia Kabanow próby plenerowe, fot. Natalia Kabanow próby plenerowe, fot. Natalia Kabanow próby plenerowe, fot. Natalia Kabanow próby plenerowe, fot. Natalia Kabanow
OBSADA

TWÓRCY

reżyseria i adaptacja – Anna Ilczuk

scenografia i kostiumy – Mateusz Stępniak

muzyka – Maciej Zakrzewski

reżyseria światła – Piotr Pieczyński

inspicjentka – Iza Stolarska

 

obsada – Klara Bielawka, Aleksandra Bożek, Michał Czachor, Mamadou Góo Bâ, Andrzej Kłak, Mateusz Łasowski, Oskar Stoczyński, Kazimierz Wysota

OPIS

„Mówili o lesie. Ale nim sama nie zobaczyła, jak jest mroczny i zadziwiający ze swymi szumiącymi drzewami, nie rozumiała, czym jest las. I teraz śmiała się cichutko tylko dlatego, że istnieją rzeki i lasy. Prawie nie była w stanie tego pojąć – oto istnieją ogromne drzewa i wielka woda, i one żyją; czyż na samą myśl o tym można się nie uśmiechać?”.

 
Bohaterka kultowej powieści Astrid Lindgren jest „dzieckiem lasu”, żyje w symbiozie z przyrodą, jest wyczulona na potrzeby i cierpienie zwierząt, w relacjach z ludźmi kieruje się braterstwem i wrażliwością. Musi jednak odnaleźć się w świecie ludzi zarządzanym przez zbójników. 
 
Jakie przygody czekają Ronję? Czy jej uczucie do Birka przetrwa mimo konfliktu dwóch zwaśnionych rodów zbójnickich? Czy dzieci mogą wykazać się większą odwagą i otwartością niż dorośli?
 
Spektakl familijny dla widzów od 7. roku życia.
 
 
Wyniki konkursu na plakat do spektaklu (zwycięska praca i 5 wyróżnień): www.powszechny.com/wyniki konkursu
 
 

***

Wsparcie ze środków Funduszu Przeciwdziałania COVID-19.

RECENZJE
  • Wszystkie małe dziewczynki powinny „Ronję” czytać obowiązkowo, a teraz, gdy jest spektakl, oglądać ją namiętnie – tym bardziej że gra ją przepysznie Klara Bielawka. Oczywiście nie gra sama, bo to nie monodram. Grają z nią z pełnym oddaniem koledzy i koleżanka z Powszechnego. W rolę Birka, syna konkurencyjnej bandy zbójnickiej, z którym Ronja się wbrew rodzinom jego i jej zaprzyjaźnia, wciela się Andrzej Kłak – aktor wprost stworzony do grania dla dzieci. A rolę ojca naszej rezolutnej bohaterki gra Mateusz Łasowski, który sam ma, zdaje się, córkę w wieku Ronji i którego nigdy bym nie podejrzewał, że pozwoli sobie na tak cudowną zabawę na scenie, nagradzaną przez dzieciaki salwami śmiechu. (…). Spektakl w Teatrze Powszechnym brawurowo przypomina nam (po raz kolejny), że w każdym dorosłym człowieku jest sporo dziecka, że najpoważniejszy teatr na świecie nie musi być wcale tylko dla dorosłych, że w spektaklu, w którym grają niemal sami faceci, pierwsze skrzypce może dzierżyć kobieta i że warto nieustannie czytać dzieciom książki Astrid Lindgren, bo nie tracą one nic a nic na aktualności. Wręcz przeciwnie, wiele napisanych przez nią zdań wybrzmiewa dzisiaj tak mocno jak nigdy (Mike Urbaniak, „Wysokie Obcasy”)
  • Anna Ilczuk w swojej adaptacji skupiła się oczywiście tylko na niektórych wątkach z powieści Astrid Lindgren, ale migawki z życia dwóch zwaśnionych zbójeckich rodów są tak ze sobą na scenie zespolone, że bez trudu przykują uwagę dzieci (zaskakujących reakcji nie zabrakło już podczas premiery, kiedy najmłodszym towarzyszą najczęściej ich rodzice), są skondensowane, szalenie dynamiczne, ale docierają do istoty rzeczy. Mocną charakterystyczną kreską budowane postaci (niektórzy aktorzy muszą w oka mgnieniu przeistoczyć się w kogoś zupełnie innego i robią to rewelacyjnie), a także wybór samych zdarzeń i ich teatralna realizacja pozwalają na stworzenie opowieści pełnej ciepła i niezaprzeczalnego uroku. (...). Zachwyca energią od sceny narodzin Klara Bielawka jako niepozbawione zadziorności „dziecko lasu” (choć rozbójniczką zostać wcale nie pragnie i sprzeciwia się rabowaniu podróżnych), córka stanowczej Lovis (udana rola Aleksandry Bożek, także jako Undis) i hardego Matta (cudowny Mateusz Łasowski), który wciąż toczy pojedynek z Borką, hersztem drugiej bandy rabusiów i ojcem Birka (świetny Andrzej Kłak) (Wiesław Kowalski, Teatr dla Wszystkich)
  • „Ronja” jest – powstałym z pewnej tęsknoty, czy nostalgii za dzieciństwem, bardzo kolorowym, słodkim, zwiewnym, dowcipnym i – z pasją zagranym przedstawieniem familijnym dla widza, jak czytamy – od lat 7. I trochę co innego zobaczą w na scenie dzieciaki, a o czym innym będzie ten spektakl dla ich rodziców. Mamy na scenie dużo „dziejstwa”, jest fantastyczna scenografia (Mateusz Stępniak) i zabawa możliwościami teatru, którą to zabawę publiczność właściwie od razu podjęła. W tym barwnym świecie, w lesie zamieszkałym przez dzikie konie i groźne Wietrzydła i Szaruchy, żyje sobie nasza bohaterka – Ronja (jakby stworzona do tej roli Klara Bielawka), córka zbójnika (fantastyczny Mateusz Łasowski). (...). A że Powszechny jest teatrem, który się wtrąca, więc i „Ronja” mówi o Bardzo Ważnych Sprawach – o uczciwości, głównie wobec siebie, o odwadze, o wrażliwości na świat, o sile przyjaźni (świetny Andrzej Kłak w roli Birka), o szacunku do ludzi i do świata, i – pewnie najbardziej o tym, co to znaczy być rodzicem, czego się uczyć i co czerpać z wrażliwości swojego dziecka oraz – jakie granice mu wyznaczać (jakkolwiek to konserwatywnie to brzmi). Bawiłem się na „Ronji” pierwszorzędnie (Rafał Turowski, www.rafalturow.ski, Radio Chillizet)
  • Kiedy znowu będą Szaruchy? – co kilka minut dopytywał się, nawet nie próbując szeptać, mały chłopiec, który z tatą przyszedł na „Ronję, córkę rozbójnika”. Dorośli natomiast, co kilka minut wybuchali śmiechem, a dzieci niejednokrotnie szły w ich ślady. Zdaje się, że niezależnie od wieku nowy spektakl Teatru Powszechnego odniósł sukces – poruszył, wzruszył i rozbawił różnorodną widownię. (...). Zbójnicką opowieść Anna Ilczuk serwuje w formie błyskotliwej, żartobliwej i wysmakowanej, niepozbawionej jednak wzruszeń. Reżyserka bawi się słowami (...), aktorzy wcielają się w różne postaci, śpiewają, tańczą, a gdy trzeba zwracają się wprost do publiczności, co spotkało się z entuzjastyczną reakcją dzieci, szczególnie gdy trzeba było odgadywać odgłosy ptaków (Alicja Cembrowska, Teatr dla Wszystkich)
  • Powszechny do współpracy zaprosił Annę Ilczuk, aktorkę znaną wszystkim z ról we wrocławskim Teatrze Polskim, ale być może nie wszystkim znaną jako reżyserka przedstawień dla młodzieży. W Warszawie sięgnęła po klasykę, którą pokazała żywo i dojrzale, a swoich widzów potraktowała w korczakowskim duchu, czyli niezwykle poważnie. „Ronję, córkę zbójnika” Astrid Lindgren odczytała jako opowieść o konfliktach starego pokolenia – kategorycznych, a motywowanych odruchową, niemal irracjonalną niechęcią wobec sąsiadów, i o młodości, która mówi językiem serca i przynosi nadzieję nowego porządku. Płynie z tego przedstawienia piękny i wzmacniający młodzież komunikat: liczycie się, wasza wrażliwość i wasz głos są ważne. Wasz głos może nieraz ważyć nawet więcej niż głos dorosłych. Opowieść o niemożliwej miłości młodych przedstawicieli zwaśnionych rozbójniczych rodów zyskuje na scenie Powszechnego niemal szekspirowską aurę. (...). Dobra robota, Powszechny! (Szymon Kazimierczak, teatralny.pl)
  • „Ronja, córka zbójnika” w reżyserii Anny Ilczuk to szalona, leśna, teatralna przygoda o dzieciństwie, dojrzewaniu, przyjaźni, a także o byciu rodzicem. (…). Scenografia nawiązuje do lasu, jednak nie jest dosłowna. Aktorzy tworzą interakcje z publicznością, młoda widownia rozpoznaje śpiew ptaków. (…). Aktorzy grają kilka postaci naraz, przeistaczając się błyskawicznie. Czasem przyglądają się z boku swoim bohaterom. Relacja rodzic – dziecko w spektaklu jest na pierwszym planie. To rodzice Ronji, przeciwko którym buntuje się bohaterka, uczą ją „wyrzucać strach”, gdy na zewnątrz szaruchy i deszcze, a ona wyrusza na samotną wyprawę przeciwko światu. Symboliczna jest scena jej narodzin. Klara Bielawka maluje swoją postać śmiałą, grubą kreską. (…). Twórcy pozostawiają duże pole dla wyobraźni małych i większych widzów. Bawią się konwencją, umownością, teatralnością, kreują baśniowy, daleki od realizmu świat wichrów i leśnych strachów, a także tych, które są najgłębiej – w nas samych (Zuzanna Liszewska, teatrologia.pl)
  • Anna Ilczuk wraz z zespołem uruchomiła całą machinę teatralną, stworzyła spektakl zwarty, dynamiczny, przezabawny, rzetelnie przygotowany i profesjonalnie wykonany zarówno od strony aktorskiej, jak i wizualnej. (...). Pozytywne odczucia podbijają bardzo dobra scenografia i kostiumy, które nie mają nic z infantylnego teatrzyku. Dekoracja i światło wyczarowują łąkę, las, zmieniające się pory roku. Klara Bielawka jako wrażliwa i zdecydowana Ronja z warkoczem i Andrzej Kłak jako odważny chudzielec Birk tworzą żywe, energetyczne postaci. Na uznanie zasługuje jednak cały zespół, który z minuty na minutę przyjmuje różne ludzkie i zwierzęce role. (...). „Ronja” to jedna z tych propozycji, które są atrakcyjne zarówno dla małego widza, jak i dla opiekunów, czytających spektakl pod warstwą słów i doceniających robotę warsztatową (Katarzyna Flader-Rzeszowska, „Teatr”)
  • Spektakl zaskakująco wiernie trzyma się tej historii, nie rezygnuje ani z realizmu, ani z umowności, idealnie balansując pomiędzy jedną a drugą konwencją. Mimo że treść książki aż kusi, aby w takim teatrze jak Powszechny uczynić z tej historii opowieść tylko pozornie skierowaną do dzieci, przedstawienie pozostaje z nimi w całkowitej symbiozie – przyjmując optykę pełną humoru i beztroskiej naiwności. Dorośli nie są jednak z tej perspektywy wykluczeni (...). Anna Ilczuk w swoim przedstawieniu pokazuje, że dorośli, chociaż tacy anachroniczni i lękowi, dają się też lubić. Popełniają błędy i są nieporadni. Wycofują się ze swoich decyzji, obrażają się tak samo jak dzieci, nie są od nich wcale specjalnie dojrzalsi. (...). W przedstawieniu udało się uchwycić możliwe tylko w dzieciństwie przemieszanie grozy i beztroski, dynamiki zmieniających się nastrojów i powagę doniosłych momentów. I przede wszystkim radość, wynikającą z umiejętności przyszpilenia chwili. Ronja wie, że cieszyć się z tego, co jest, trzeba na zapas, tak jakbyśmy zawsze mieli możliwość wzmocnić się na gorsze czasy (Justyna Drath, miesięcznik „Dialog”)
  • Anna Ilczuk – aktorka, która w zniszczonym przez dyrektorskie przetasowania Teatrze Polskim dała się poznać również jako świetna reżyserka dziecięca (za sprawą „Dzieci z Bullerbyn”) – kontynuuje dobrą passę. Nowym spektaklem przypomina, że „dziecko lasu” z powieści Astrid Lindgren jest niezłomną wojowniczką, potrafiącą nie tylko zaprowadzić ład w świecie zdominowanym przez mężczyzn, ale i zawalczyć o siebie, planetę i inne kobiety. Zespół Powszechnego znakomicie odnajduje się w lżejszym repertuarze. Obsadzenie Klary Bielawki w tytułowej roli okazuje się strzałem w dziesiątkę, podobnie jak pomysł, by Ronja i Birk posługiwali się językiem migowym. To dowcipne i bezpretensjonalne przedstawienie szanuje inteligencję młodszych widzów, uwodząc też starszych. Teatr pełen radości na ważny temat (Dawid Dudko, Onet Kultura)
  • „Ronja, córka zbójnika” to opowieść o przyjaźni i miłości, która pokonuje wszelkie przeszkody. Uczy, że nie można oceniać drugiego człowieka przez pryzmat tego, co mówią o nim inni, nawet najbliżsi nam ludzie, gdyż ci nie zawsze mają rację. Uczy tolerancji, szacunku, odwagi, miłości do zwierząt i przyrody i jest bardzo zabawna. Na widowni co chwila rozbrzmiewały dziecięce śmiechy, a scena, w której do żyjących z dala od swoich rodzin – Ronji i Birka przychodzi w odwiedziny jeden ze zbójców Mattisa, wzbudziła szczery entuzjazm dziecięcej publiczności. Aktorzy brawurowo wcielają się w poszczególne postaci, i tak np. Aleksandra Bożek wciela się zarówno w rolę mamy Ronji – Lovis, jak i w rolę żony Borki, herszta konkurencyjnej bandy, i robi to znakomicie. Tak samo aktorzy grający zbójców Mattisa w pewnym momencie, na potrzeby spektaklu zamieniają się w zbójców Borki (Magdalena Kuc, „Warszawa Express”)
  • Opowieść o zbójnickiej córce jest afirmatywną pochwałą natury, jej grozy i piękna. Jest pochwałą dojrzewania z jego balansowaniem między nieprawdopodobną odwagą i nieprawdopodobnym tchórzostwem. Jest wyrozumiałością dla rodzicielstwa w jego nadopiekuńczości i okrucieństwie. Jest zgodą na ludzką małość. Jest wielkim westchnieniem ulgi, że jednak ludzie potrafią i mogą się uczyć. Takie też jest przedstawienie Anny Ilczuk zrealizowane w warszawskim Teatrze Powszechnym. To historia dziewczynki (Klara Bielawka) wychowanej na zbójeckim zamku, która uczy się świata i jego zasad, odkrywając go samodzielnie i samotnie. Do czasu, kiedy w jej życiu pojawia się Birk (Andrzej Kłak). Historia zatacza koło, ponieważ Birk to syn Borki (Oskar Stoczyński), herszta wrogiej bandy. Wybucha awantura na całego, bo ludzie Borki bezprawnie zajęli tę druga połowę zamku, która powstała w wyniku potężnego uderzenia pioruna. Kiedy uderzył? Dawno temu. Wtedy świat zamarł na chwilę i pojawiły się dzieci. Mała Ronja i mały Birk przyszli na świat pełen wietszydeł, szaruchów, pupiszaków i ludzi (Ewa Hevelke, „Didaskalia”)
  • „Ronja, córka zbójnika” to spektakl, który trzeba zobaczyć, a powodów znajdę przynajmniej kilka. Po pierwsze – to kolejny tytuł, po rewelacyjnych „Dzieciach z Bullerbyn” – Anny Ilczuk, byłej aktorki Teatru Polskiego we Wrocławiu. Po drugie – to pierwszy w repertuarze Teatru Powszechnego w Warszawie spektakl dla młodego widza. Wyliczając dalej zalety „Ronji...”, jeśli macie siedem, osiem lat, to z pewnością tytułowa bohaterka podpowie Wam jak żyć w świecie, którym rządzą dorośli. Jeśli kilkanaście, to chyba tym bardziej wskaże właściwą, tj. własną (…) drogę. Jeżeli natomiast zaczytywaliście się w tej historii dwadzieścia parę lat temu jak ja, to prawdopodobnie się wzruszycie. Ale też bez wątpienia stwierdzicie, że książki Astrid Lindgren się nie starzeją, a jej bohaterowie mogą być ulubieńcami kolejnych pokoleń młodych odbiorców. Ja lubię ich najbardziej za to, że w tych wszystkich opowieściach pozostają rzeczywiście dziećmi. Takimi, które potrafią dużo więcej, niż myślą ich rodzice. Takimi, którym wolno wybierać. Takimi w końcu, którym pozwala się na popełnianie własnych błędów. W historię Ronji i Birka, dzieciaków z dwóch skłóconych zbójnickich rodów, wpisana została opowieść o miłości, przyjaźni, odwadze i buncie, czyli tym wszystkim, co najważniejsze. O tym, że tak właściwie dzieci są mądrzejsze od dorosłych, że widzą, słyszą i czują więcej (Monika Nawrocka-Leśnik, kulturapoznan.pl)
NAGRODY
 
GRAND PRIX Międzynarodowego Festiwalu Teatrów dla Dzieci i Młodzieży KORCZAK 2020 za: „wykreowanie fascynującego scenicznego świata bliskiego wyobraźni współczesnego dziecka i nasycenie go ważnymi tematami”.
 
WYRÓŻNIENIE OD JURY MŁODZIEŻOWEGO Festiwalu KORCZAK za spektakl, który „opowiada magiczną i wciągającą historię, poruszając przy tym tematy uprzedzeń i dyskryminacji”.
 
„ATEST – świadectwo wysokiej jakości artystycznej” przyznawany przez Polski Ośrodek ASSITEJ (Międzynarodowego Stowarzyszenia Teatrów dla Dzieci i Młodzieży).
Teatr Powszechny
im. Zygmunta Hübnera
ul. Jana Zamoyskiego 20
03-801 Warszawa
Bilety 22 818 25 16
22 818 48 19
PARTNERZY

PATRONI MEDIALNI