projekt plakatu: studio graficzne Homework
Przypadkowa śmierć anarchisty
Dario Fo
reżyseria
Michał Zadara
premiera
18 listopada 2023
czas trwania
120 min (w tym przerwa)
scena
scena duża
W REPERTUARZE
cz 4 KWIETNIA
GODZ. 19.00
pt 5 KWIETNIA
GODZ. 19.00
sb 6 KWIETNIA
GODZ. 19.00
nd 7 KWIETNIA
GODZ. 19.00

GALERIA ZDJĘĆ

  • fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński
  • fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński
  • fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński próba spektaklu: fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński fot. Krzysztof Bieliński
OBSADA
ARKADIUSZ BRYKALSKI
Podkomisarz Bertozzo
GRZEGORZ FALKOWSKI
Komendant
ARTEM MANUILOV
Funkcjonariusz
KARINA SEWERYN
Dziennikarka
OSKAR STOCZYŃSKI
Nadkomisarz

TWÓRCY

reżyseria – Michał Zadara

adaptacja, tłumaczenie – Michał Zadara

tłumaczenie, dramaturgia – Maksymilian Nowak

scenografia – Robert Rumas

kostiumy – Julia Kornacka

muzyka – Andrzej Smolik

reżyseria światła – Artur Sienicki

asystent reżysera – Maksymilian Nowak

konsultacje merytoryczne – Krzysztof Boczek

inspicjentka – Sylwia Mączarowska

 

obsada – Arkadiusz Brykalski, Grzegorz Falkowski, Artem Manuilov, Karina Seweryn, Oskar Stoczyński, Barbara Wysocka

OPIS

„Jak wspaniałą rzeczą jest komisariat policji! To miejsce, gdzie mam randkę z państwem…” – ironizowała Nadieżda Mandelsztam. A kiedy wy ostatnio gościliście w komisariacie? Czy zgodzicie się, że od pewnego czasu rola policji w naszym życiu znacząco wzrosła? Czy jesteście spokojni o to, że i po waszej gwałtownej śmierci odpowiednie organy zajmą się dopilnowaniem wszystkiego?

 

W grudniu 1969 roku włoski anarchista Giuseppe Pinelli został aresztowany w związku z zamachem bombowym. Przez trzy dni był przesłuchiwany przez policję, a następnie wyrzucono go z okna, z czwartego piętra komisariatu, po czym stwierdzono, że przyznał się do stawianych mu zarzutów i popełnił samobójstwo.

 

W kontekście tych wydarzeń swoją sztukę napisał Dario Fo, włoski dramatopisarz, aktor i scenarzysta filmowy, laureat literackiej Nagrody Nobla w 1997 roku. „Przypadkowa śmierć anarchisty” to komedia o policji, opowiada o funkcjonariuszach, którzy podczas śledztwa i przesłuchania aktywistów „zanadto przedobrzyli”, a potem zrobili wszystko, aby zatuszować ślady i uniknąć odpowiedzialności.

 

Dario Fo słynął z teatru zaangażowanego społecznie i obywatelskiego nieposłuszeństwa. Dramaturgię swoich spektakli opierał na środkach teatralnych komedii dell’arte oraz tradycji teatru ludowego, z jego dosadnym humorem, skeczami komentującymi lokalną sytuację oraz improwizowanymi scenkami. Jego sztuki wielokrotnie zmagały się z atakami radykalnych grup, włoskiej mafii oraz cenzurą Kościoła katolickiego.

 

Michał Zadara wraz z zespołem na kanwie sztuki Fo buduje komiczną opowieść o zderzeniu jednostki z systemem biurokracji i opresji. „Przypadkowa śmierć anarchisty” nie jest jednak spektaklem dokumentalnym czy interwencją artystyczną w konkretnej sprawie – to obraz rzeczywistości w momencie przejściowym, w stanie pomiędzy schyłkiem groteskowego systemu a niewiadomą przyszłością, wypatrywaną z nadzieją. Śmiech w teatrze wykorzystywany jest tu jako środek prewencji i przymusu niebezpośredniego – jako najsilniejsza broń przeciw powadze przemocy i władzy.

 

***

 

W spektaklu wykorzystywany jest dym sceniczny.

 

***

 

Program spektaklu (kilknij na ikonę poniżej i pobierz plik PDF):

 

pliczek_6.png (full)

RECENZJE
  • Zobaczcie koniecznie „Przypadkową śmierć anarchisty/anarchistki” w reż. Michała Zadary z absolutnie zjawiskową Barbarą Wysocką! Sztukę Dario Fo o śmierci anarchisty wyrzuconego przez okno, podczas przesłuchania na komisarcie, Zadara przenosi do współczesnej Polski. Upadający reżim kontra wariatka, która wciela się w różne postaci i prowadzi z pozoru operetkowe dochodzenie w sprawie śmierci anarchistki. Reżyser zmienia płeć ofiary. W Polsce zmiana zaczęła się od kobiet i to one były szarpane na ulicach, i przesłuchiwane na komisariatach. I to one napędziły ruch w ostatnich wyborach. Dużo jest śmiechu w tym spektaklu, bo komiczne jest, kiedy policjanci próbują się wybielać, łykają idiotyczne hipotezy podsuwane przez Wariatkę prowadzącą dochodzenie. Ale pod tym komicznym kostiumem kryje się analiza sytuacji przejścia, w której się znaleźliśmy. Będziemy z pewnością świadkami żenujących publicznych spektakli, w których politycy z ustępującego obozu będą się tłumaczyć, zasłaniać, wybielać. Miejmy nadzieję, że znajdą się Wariaci, którzy skutecznie obnażą kłamstwo. Dario Fo wraz z żoną zaangażowani byli politycznie i społecznie. Antysystemowi, zwolennicy nieposłuszeństwa obywatelskiego, swoją sztuką i życiem potwierdzali etyczne wybory. Sztuka inspirowana jest prawdziwym wydarzeniem. Świetny wybór tekstu na czas, w którym się znaleźliśmy. Barbara Wysocka to artystyczny fenomen. Wspaniała aktorka, reżyserka teatralna i operowa. W jakimś sensie gra siebie. W każdej roli błyskotliwa. Do tego potrzebne jest szaleństwo. No i uwaga, na scenie pojawia się Dominika Wielowieyska. Prasa ma moc! Wszyscy aktorzy świetni (Katarzyna Janowska, FB, Onet Kultura, „Newsweek Polska”)
  • „Przypadkowa śmierć anarchisty” z Powszechnego to właściwie „Przypadkowa śmierć anarchistki”. Polski Pinelli jest kobietą, kobietą jest również Wariat, która przybywa do komisariatu, by wywołać chaos i dojść do prawdy. To świetna rola Barbary Wysockiej – której postać, podając się kolejno za profesorkę psychiatrii, prokuratorkę i funkcjonariuszkę policji, wikła policjantów w absurdy wynikające z chęci konfabulowania, tworzenia „oficjalnej” wersji rzeczywistości w miejsce rzeczywistej nagiej przemocy, wreszcie – przypodobania się władzy. Przez niecałe dwie godziny odbywa się tu rollercoaster zmienianych zeznań, prowokacji, przebieranek i kompromitacji. (…). Twórcy „Przypadkowej śmierci anarchisty” rozumieją, gdzie leżą tu i teraz polityczne stawki, wykazują się społecznym słuchem. Analogie między Włochami sprzed pół wieku i dzisiejszą Polską ogrywają bezczelnie i bez ogródek, trafiając w społeczne emocje. Warto tu zresztą przypomnieć, że „Przypadkową śmierć anarchisty” wystawiono w Polsce pierwszy raz (w krakowskim Teatrze Bagatela) w roku 1980 – roku Sierpnia i solidarnościowych nadziei. (…). Ktoś powie – za proste. Ale to mi się właśnie w nowym spektaklu Zadary podoba. Jasne, dużo było na polskich scenach aluzji do rządów PiS w ostatnich latach. Ale to nie są aluzje – to jest zdrowe, bezczelne, momentami wulgarne i bardzo bezpośrednie nazwanie tego, co widzimy i widzieliśmy, wprost. Ta dosadność i konsekwencja niosą ze sobą ożywczą energię (Witold Mrozek, „Gazeta Wyborcza”)
  • Dostajemy bardzo odświeżające przedstawienie, które pozwala nam swobodnie śmiać się z wydarzeń, które jeszcze niedawno były naszą rzeczywistością. Gdyby Zadara swój spektakl pokazał rok wcześniej (a ten temat chodził za nim już od kilku lat), ten śmiech byłby gorzki. Dziś, gdy jak bohaterowie tej włoskiej komedii jesteśmy „w momencie przejściowym, w stanie pomiędzy schyłkiem groteskowego systemu a niewiadomą przyszłością”, aktorzy spotykają się z widzami sceny przy Zamoyskiego oddychając pełną piersią. I tą lekkość czuć w przedstawieniu. (...). Zespół Powszechnego znakomicie się w tej konwencji odnajduje. Spektakl trzyma tempo, zdania są wypowiadane w punkt, każdy ruch wykonywany jest w odpowiednim momencie. Pisząc „zespół” mam na myśli nie tylko fantastycznych aktorów, ale także techników, których Zadara nie ukrywa za kulisami (Paulina Sygnatowicz, Teatr dla Wszystkich)
  • „Przypadkowa śmierć anarchisty/anarchistki” w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Bardzo warto. Twórcy przedstawienia, reżyser Michał Zadara i cała ekipa aktorska, sporo zaryzykowali. Przenieśli farsę Dario Fo w polskie realia, tworząc właśnie farsowe przedstawienie o tym, jak policja zabiła w komisariacie tytułową anarchistkę. A my, widzki i widzowie, mamy wciąż w ciałach i głowach przemoc odchodzącego reżimu. Niemała część z nas doznała traum, jako zbiorowość będziemy ów stan zagrożenia i prób upadlania nas przepracowywać przez lata. Tu więc mrok przemocy i dyskryminacji, a tu farsa – ryzykowne zestawienie. Ale to farsa umiejętnie podszyta tym mrokiem i w efekcie uwalniająca. (...). Niewiele by się z tego udało, gdyby nie aktorstwo. Jak wiadomo, trudno jest wystawić farsę tak, by była śmieszna. A to przedstawienie jest pod tym względem świetne, ekipa aktorska trzyma rytm, puenty, umiejętnie rozgrywa gagi. Wyzwalający wieczór (Marek Beylin, publicysta „Gazety Wyborczej”)
  • Jak ktoś nie ma dość polityki (ja na pewno nie), to idźcie koniecznie do Teatru Powszechnego w Warszawie na „Przypadkową śmierć anarchistki”. To sztuka Dario Fo – laureata nagrody Nobla – ale wydaje się jakby to pisał współczesny Polak. Bo i realia przeniesione do Polski. Wszystko aktualne jakbyśmy patrzyli na świat, który znamy (granatnik na pierwszym zdjęciu – z pewnością nawet Fo by tego nie wymyślił) i który z pewnością nastąpi niedługo. Już widzę te tłumaczenia na komisjach śledczych. No i jest niespodzianka Dominika Wielowieyska. Nic więcej nie zdradzę! Wspaniały spektakl i wspaniali aktorzy (Katarzyna Kolenda-Zaleska, dziennikarka TVN 24)
  • Przedstawienie kręci się wokół kłamstwa, opowiada bowiem o policjantach, którzy po feralnym wyrzuceniu przez okno przesłuchiwanej anarchistki starają się nieudolnie zatuszować sprawę. Zmiana płci głównego bohatera to ukłon, żeby górnolotnie nie nazywać tego hołdem wobec Strajku Kobiet i wszystkich aktywistek, które podczas Marszów Niepodległości, czy protestów związanych z obroną konstytucji były częstokroć aresztowane i przesłuchiwane w komisariatach. Któż nie pamięta młodszego aspiranta Kulsona? Na szczęście nie doczekaliśmy się polskiej Mahsy Amini i oby nigdy nie miało to miejsca. Teatralne śledztwo przeprowadza podająca się za prokuratora Wariatka, także anarchistka, która zatrzymana w innej sprawie wykorzystuje obecność na komendzie i w przebraniu wkracza do akcji. W tej roli wspaniale odnalazła się Barbara Wysocka, która zawładnęła sceną i rozstawiała po kątach zdezorientowanych funkcjonariuszy. Skorzystała z pozoru władzy i ze śmiertelną powagą wygłaszała kolejne teksty o „ataku psychozy”, zwiększając tym samym poziom absurdu i komizmu. Na scenie partnerują jej umundurowani policjanci, którzy wylewają z siebie morze głupoty, bawiąc się konwencją i doprowadzając do serdecznego śmiechu publiczność. (…). Michał Zadara odważnie przerobił oryginalny tekst, dzięki czemu zyskał on na aktualności i daje się łatwo czytać między wierszami. Przynajmniej do czasu, gdy opisywane wydarzenia zatrą się w pamięci wraz z odejściem poprzedniej władzy. Aktorzy Teatru Powszechnego udowodnili, że sprostają każdemu wyzwaniu aktorskiemu, nawet komedii, która dotąd nie za często gościła przy Zamoyskiego. Wydaje się, że jeśli tylko będą mogli wsadzić kij w mrowisko wystawią i operę. „Przypadkowa śmierć anarchisty” przede wszystkim jednak bawi i po to została zrealizowana. Inteligentny humor, ocierający się niekiedy o farsę, szybkie tempo, cięte riposty i sytuacyjny dowcip, zaskakująca miejscami scenografia – wszystko to sprawia, że spektakl ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Tym większą, że żarty, które jeszcze rok temu mogłyby gorzko wybrzmiewać ze sceny, dziś są jakby radośniejsze (Marek Zajdler, Nasz Teatr)
  • Co nie zdarza się zbyt często na tej scenie, ta realizacja to z założenia komedia. Która zresztą okazała się rzeczywiście bardzo śmieszna. Na dodatek mocno już niestety niedzisiejszy tekst Fo zyskał bardzo aktualną oprawę, pełną odniesień i aluzji do współczesności – te ostatnie bardzo rezonują i podobają się publiczności. (…). Główną rolę w spektaklu Zadary gra Barbara Wysocka – jej bohaterka jest, jak sama mówi, wariatką, a więc wszystko, co robi, niezależnie od tego, jak bardzo jest absurdalne i szalone, robi ze śmiertelnie poważną, a nawet zaciętą miną. A ta pasuje Wysockiej bardzo dobrze i pozwala skutecznie prowadzić publiczność przez kolejne policyjne gabinety. Znakomicie radzą sobie też wszyscy teatralni „policjanci” – to właśnie dzięki ich energii i celowym scenicznym wygłupom, często na krawędzi farsy, ten spektakl ma świetne tempo i naprawdę mocno bawi. (…). Niemal każda scena w ich wykonaniu, każda rozmowa, ujawniająca brak rozsądku, a czasem wręcz zwykłą głupotę, każde kłamstwo, każde fałszowanie zeznań, zmienianie wcześniejszych wersji, każdy akt rozpaczliwej, karykaturalnej agresji, nabiera bardzo mocnego wydźwięku. Bo przecież to wszystko robią na scenie faceci w mundurach polskiej policji. (…). Nowy spektakl Zadary bardzo broni się swoim aktualnym wymiarem. Jego urok może oczywiście blednąć z czasem, wraz z przemijaniem wspomnień po rządach PiS-u, ale policja zawsze pozostaje policją – żarty z jej ślepego podporządkowania władzy i błędów, które pojawiają się w wyniku jej działalności pozostaną nieśmiertelne. Zupełnie, niestety, inaczej niż ludzie, którzy na skutek tych błędów giną (Przemysław Gulda, WP Książki, książki.wp.pl)
  • „Przypadkowa śmierć anarchisty/anarchistki”, pozornie lekki spektakl Michała Zadary w Teatrze Powszechnym w Warszawie, uświadomił mi, w jak trudnym momencie jako społeczeństwo się znaleźliśmy. (…). Na biurku mało rozgarniętego policjanta (cały zespół aktorski świetny) Wariatka znajduje protokoły z przesłuchania anarchistki. Wraca na komisariat jako prokuratorka i za sprawą operetkowego śledztwa obnaża brutalność ustępującego reżimu. W tej roli zjawiskowa Barbara Wysocka, w szaleńczym tempie zmieniająca tożsamości. Jest dużo śmiechu, bo zabawni są funkcjonariusze próbujący zatuszować swój udział w przesłuchaniu zakończonym śmiercią. Łykają absurdalne hipotezy suflowane im przez Wariatkę. Jak choćby tę, że anarchistka miała na nogach trzy buty. Okazuje się, że policjanci nie po raz pierwszy dociskali przesłuchiwanych trochę za mocno. Ot, niewdzięczna praca dla reżimu. Zadara tekstem Fo idealnie trafia w nasz czas. Na scenie politycznej obserwujemy historie godne farsy. (…). Błyskotliwy spektakl Zadary to zarazem oświetlenie momentu przejścia, w którym jesteśmy. Rozliczenia z odpowiedzialności za łamanie prawa („Odpowiedzialność” to tytuł spektaklu Zadary o wydarzeniach na granicy polsko-białoruskiej) nie mogą przysłonić szansy na stworzenie nowoczesnych, demokratycznych instytucji (Katarzyna Janowska, „Newsweek Polska”)
  • Bardzo poważny temat opresji, przemocy władzy, jej mataczenia w wyjaśnianiu sprawy zabójstwa, bezsilności mediów, przedstawiony jest na scenie przewrotnie komediowo, a nawet farsowo. Bezkarny system działający według wariackich zasad obnażony jest przez osobę z wariackimi papierami. Ha, to czyste wariactwo! Ale demaskujące z zimną krwią. Ale może w tym szaleństwie jest metoda. Tylko przypadkowo rozpoczęte śledztwo, przesłuchiwanie funkcjonariuszy policji przez mitomana, osobę uznaną za niepoczytalną, outsidera niepodlegającego zwyczajowym przepisom prawa, w dodatku kobietę, która z impetem przejmuje inicjatywę, może doprowadzić do odkrycia przerażającej prawdy. Paradoksalnie jej patologiczne kłamstwa, zaburzona osobowość, wchodzenie w rolę ofiary, manipulacyjne umiejętności wpływania na ludzi, wywierania na nich presji, przyczyniają się do rozwiązania zagadki śmierci Pinellego. Pokazują w końcu wykolejony, chory, zdegenerowany mechanizm sprawowania władzy, która zamiast strzec porządku, dbać o bezpieczeństwo, doprowadza do chaosu, anarchii, bezprawia. Jest zepsuta, szkodliwa, zbędna. Nieprofesjonalna. (…). Sztuka zamiast oburzać – ośmiesza. Krok po kroku zdziera maski obłudy, kłamstwa, słabości władzy, która tracąc kontrolę, sama się unieważnia. Musi odejść. Michał Zadara wyreżyserował bardzo dobry spektakl, na co zapracował temat, zawrotne tempo, nagłe zwroty akcji, kumulujący się absurd i humor, aktorstwo w rejestrach różnorodnych osobowości. Wykorzystując fakty, które wydarzyły się we Włoszech w 1969 roku, stanowiące bazę sztuki Dario Fo, wydobył ich ponadczasowy potencjał dla nakreślenia uniwersalnego charakteru zdegenerowanej władzy poprzez działanie jej instytucji, funkcjonariuszy. Akcja dzieje się tu i teraz, w Polsce, ale przecież też może wydarzyć się zawsze i wszędzie. Widz rozpoznaje mechanizmy systemowego przyzwolenia stosowania przemocy, wywierania presji, bezprawnego używania siły, co doprowadza do tragedii. Podążając za autorem reżyser, z nim twórcy i aktorzy, wykorzystali sarkazm (Ewa Bąk, Okiem Widza)
  • Michał Zadara wykorzystał farsę Dario Fo jako ramę do opowieści o polskiej policji i jej zmaganiach (albo z nią zmaganiach), podstawiając jej niewygodne lustro. Włoski Noblista słynął z zadziorności i ostrego języka komentarzy dopisywanych do rzeczywistości politycznej. Zadara stara się iść w jego ślady, tworząc ryzykowną, ale zwycięską grę z mrocznymi zabawami policjantów, beztrosko łamiących lub wymijających przepisy, aby zadowolić swoich przełożonych i politycznych dysponentów. Wygląda to na opis praktyk, które rozpleniły się w ostatnich latach. Spektakl okazał się niezwykle udany, utrzymany w brawurowym tempie i idealnym rytmie, a to za sprawą doskonale zgranego zespołu na czele z Barbarą Wysocką, która stworzyła portret szalonej anarchistki, poddającej reżim ciężkim próbom. Jej bohaterka, wciąż zmieniająca tożsamość jak kameleon, z precyzją i zimną inteligencją dekonspiruje praktyki policyjne, pozornie stając po stronie strażników władzy. W sztuce aż rojno od paradoksów i zdumiewających zderzeń z rzeczywistością za oknem – dość tylko wspomnieć o pojawiającym się co pewien czas na scenie przesławnym granatniku pana komendanta policji – publiczność bawi się i wcale nie ma w tym nic zdrożnego. Dario Fo, a za nim Zadara idą drogą wielkiego Moliera, który najboleśniej godził swoich wrogów i politycznych przeciwników śmiechem. Nawet jeśli to śmiech o gorzkim smaku (Tomasz Miłkowski, AICT – sekcja polska Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych)
  • „Przypadkowa śmierć anarchisty” to idealna sztuka na powyborczy, przejściowy czas, gdy zmienia się władza, i ci, którzy ślepo służyli poprzedniej, łamiąc prawo i zasady moralności, teraz nerwowo szukają sposobów na ocalenie przed rozliczeniem. (...). Michał Zadara akcję przenosi z ziemi włoskiej do Polski: komendant policji (Grzegorz Falkowski) obnosi się z granatnikiem, główne role przypadają kobietom: śledztwo w sprawie zamordowanej „anarchistki” prowadzi wariatka/prokuratorka (Barbara Wysocka), a swoje 5 minut na scenie ma także pewna dziennikarka „Gazety Wyborczej” (Karina Seweryn). Bywa zabawnie, raczej w stylu sitcomowego „13 posterunku”, gdy policjanci pod presją wiją się, gubią w zeznaniach i pogrążają nawzajem. Jest też kilka momentów, które przynoszą satysfakcję i wzruszenie jednocześnie. Na czele ze sceną z odśpiewaniem przez skołowanych mundurowych hymnu Strajku Kobiet (Aneta Kyzioł, „Polityka”)
  • Czołowa rola w przedstawieniu grana jest wirtuozowsko przez Barbarę Wysocką, w kolejnej scenie przeistaczającą się w elegancko ubraną panią prokurator – wariatkę z prokuratury krajowej. Teraz to ona przesłuchuje funkcjonariuszy, na których padło podejrzenie, że doprowadzili do śmierci przesłuchiwaną anarchistkę. Śmiechu jest co niemiara, bo przedstawienie toczy się w stylu teatru absurdu skrzyżowanego z commedią dell'arte. W pewnym momencie pojawia się nawet na scenie legendarny granatnik. (…). „Przypadkowa śmierć anarchisty”, jakkolwiek ktoś mógłby uznać to za rekonstrukcję jakiejś krajowej afery, jest w istocie adaptacją przedstawienia napisanego przez Dario Fo, Noblistę, włoskiego satyryka i reżysera, który stworzył spektakl na bazie autentycznego wydarzenia – śmierci włoskiego anarchisty aresztowanego w związku z zamachem bombowym i przez trzy dni przesłuchiwanego przez policję, a następnie wyrzuconego z okna, co usiłowano przedstawić jako samobójstwo.(…). W spektaklu Teatru Powszechnego zainicjowano krótką lekcję śpiewu. Pani prokurator rozdała policjantom teksty piosenki i najpierw zaśpiewała ją solo, a potem mieli za nią powtarzać wszyscy. Przy kolejnej powtórce do rytmu zaczęli spontanicznie klaskać ludzie na widowni. O taki efekt „zwykli piosenkarze” muszą zazwyczaj prosić publiczność, tutaj jednak swobodna atmosfera wybornej komedii udzieliła się wszystkim, co można uznać za dowód pełnego sukcesu przedstawienia (Joanna Tumiłowicz, Maestro.net.pl)
  • Postać grana przez Wysocką to mitomanka, która uwielbia udawać przeróżne osoby: adwokatkę, lekarkę psychiatrii, a nawet duchownego. To także anarchistka, feministka i edukatorka społeczna. Mimo pozornego stanu niepoczytalności jest niezwykle elokwentną i trzeźwo myślącą osobą. Wyrecytowała policjantowi swoje prawa, a potem zmanipulowała całą sytuację tak, że udało jej się przeskoczyć do innego pomieszczenia na posterunku. Tam spotkała trzech policjantów odpowiedzialnych za śmierć tytułowej anarchistki. Podszyła się pod prokuratorkę ze stolicy i namieszała im w głowach tak, żeby sami dostrzegli absurdalność swoich zeznań i przyznali się do winy. Nie da się ukryć, że trio funkcjonariuszy (Grzegorz Falkowski, Artem Manuilov, Oskar Stoczyński) skradło show. Nieporadni, ale przez większość czasu sympatyczni. Zaufali Wariatce do takiego stopnia, że zaśpiewali z nią chórem pieśń Strajku Kobiet, chcąc pokazać oddanie sprawie. Co chwila się przewracali albo rzucali na siebie z pięściami – jak to w farsie. Wszystkie te markowane ciosy, uniki, zabawna mimika to aktorstwo komediowe na naprawdę wysokim poziomie. (…). Myślę, że Zadara pragnął „Przypadkową śmiercią anarchisty” wywołać w widzach oczyszczenie przez śmiech. W dniu premiery spektaklu sytuacja polityczna w kraju zasadniczo się zmienia. Oczekujemy na nowy rząd. Zadara zdaje się optymistą. Swoim przedstawieniem mówi: już możemy się śmiać. W zakończeniu pojawiła się gorycz, znowu na scenę weszła adwokatka, a więc będą następne ofiary. Jednak gagi podczas ukłonów zdecydowanie osłabiły tę krytykę. Dałam się porwać pozytywnej energii aktorów (Hanna Gęba, Nowa Siła Krytyczna – e-teatr)
  • Chociaż sala wybucha śmiechem, a aktorzy stroją miny i potykają się o powietrze, to przekaz „Przypadkowej śmierci anarchisty” jest szalenie poważny. (…). Jak to w ogóle możliwe, żeby przypadkowo umrzeć? Właśnie ten nieprzypadkowy przypadek jest tematem dochodzenia Wariatki, która poza innymi przypadłościami, ma chorobliwą potrzebę wcielania się w innych ludzi. Gdy zatem znajduje na komisariacie akta dawnej sprawy, bez chwili zastanowienia wraca do policjantów jako prokuratorka. Z jednej strony chce im pomóc, z drugiej – nieustannie robi z nich nomen omen wariatów. (…). Podkomisarz Bertozzo (Arkadiusz Brykalski), komendant (Grzegorz Falkowski), nadkomisarz (Oskar Stoczyński) i funkcjonariusz z kategorii „ten najgłupszy” (Artem Manuilov) są narzędziami tego systemu. Trochę robią, co im każą, trochę nie znają prawa. Są AŻ policjantami, ale i TYLKO policjantami. Chętnie korzystają z przywilejów władzy, ale gdy jest im to na rękę, uznają, że „co oni mogą”. Może łamią prawo lub zasady, tuszują sprawy, naginają prawdę, ale przecież nie oni są winni. Ktoś im kazał. Muszą przecież stanąć po stronie silniejszej władzy, a nie słabszego Kowalskiego czy innego Pinellego. Może przegięli z formami nacisku i ktoś wypadł, tfu, sam wyskoczył przez okno z powodu „ataku psychozy”, ale tak się przecież zdarza. „Myliliśmy się” – mówi niewinnie policjant skonfrontowany z tym, że jego pomyłka kosztowała życie niewinnego człowieka. Walka z lewactwem wymaga ofiar. Taka śmieszność ze szczególnym okrucieństwem (Alicja Cembrowska, Teatr dla Wszystkich)
  • Bardzo to przyjemne, iść do Teatru Powszechnego na „Przypadkową śmierć anarchisty” według Dario Fo, czyli farsę o polskiej policji, która co najmniej od czasu niesławnego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego stała się paralizatorem PiS, używanym do prześladowania kobiet i młodzieży. Przyjemne jest również to, że przed teatrem nie stoi już żadna prawicowa bojówka, formalnie lub nieformalnie popierana przez rzekomo konserwatywny rząd. (…). To nie reżyser spektaklu w Powszechnym wystawił więc największą polityczną farsę w historii III RP, lecz zwycięska w poprzednich wyborach partia. I o mentalności z nią związanej, o niszczeniu ludzi myślących inaczej z użyciem aparatu państwowej przemocy, ale także o obywatelskich sposobach przeciwdziałania opowiada „Przypadkowa śmierć anarchisty”. (…). Spektakl Michała Zadary w Powszechnym można uznać, jeśli nie za pierwszą polską manifestację teatru Fo, to na pewno najważniejszą, nawet jeśli trupa teatralna Zadary dokonała przeróbki oryginału. (…). W samym spektaklu Zadarze nie chodzi o doraźność lub o dokumentowanie poszczególnych wypadków, tylko o uchwycenie wynaturzeń czasu, gdy polska policja w notowaniach publicznego zaufania upadła tak nisko jak w PRL, wracając do pozycji niesławnych bohaterów kawałów o głupich milicjantach. (…). Spektakl Michała Zadary, jak na farsę przystało, ma tonację nie żałobną, lecz aktywistyczną. Aktywistka-Wariatka ośmiesza opresyjny wobec obywateli system w błazeński sposób, wywracając go na nice (Jacek Cieślak, teatralny.pl)
  • W sztuce „Przypadkowa śmierć anarchisty” autorstwa włoskiego noblisty Daria Fo wystawionej w Teatrze Powszechnym w Warszawie mamy elementy komediowe ocierające się o farsę, ale skontrowane z niepokojącą muzyką Andrzeja Smolika i fragmentami filmowymi robią na widzu mocne wrażenie czegoś więcej niż tylko starych dowcipasów ze służb, które mało kto lubi. (...). Reżyser Michał Zadara przenosi akcję sztuki do Wrocławia, miasta, w którym policja za czasów PiS swoimi działaniami mogła doprowadzić do kilku zgonów na komisariacie. W serii zabawnych gagów rodem z commedia dell’arte policja obnaża swoją hipokryzję, głupotę i zakłamanie, gotowa w finale służyć każdemu panu, nawet feministkom, i usiłuje niemrawo zatrzeć ślady swej niedawnej hańby. Aby sobie przypomnieć, jaki styl miała całkiem niedawno, warto wpaść do Powszechnego (Krzysztof Skiba, „Angora”)
  • Spektakl jest wyjątkowy. Zadara uczynił tekst Fo wyjątkowo atrakcyjnym, ponieważ przeniósł ubiegłowieczne rozważania dramatopisarza na dzisiejszy grunt polskiej polityki. Zespół aktorski uczynił zaś konwencję komedii dell'arte wyjątkowo zabawną. Bawią się nią na scenie swobodnie, ale i świadomie, przez co śmiech wśród publiczności – wręcz nieustający – jest szczery i niewymuszony. (…). Spektakl ma swoją siłę zarówno w tekście, koncepcji dramaturgicznej, jak i w wykonaniu, grze aktorskiej. Na scenie jest sześcioro aktorów. Każdy jest nieodłącznym ogniwem scenicznej układanki. (…). Śmiech publiczności utrzymuje się przez cały spektakl, podobnie było w moim przypadku. Ostatnio w teatrze śmiałam się tak za czasów „Pożaru w Burdelu”. Jednak jest w „Przypadkowej śmierci anarchisty" jedna scena, która mnie niezwykle wzruszyła, i – jak mi się zdawało – także większość publiczności. Prokuratorka wymusza na policjantach odśpiewanie „Tortury ciało", czyli hymnu protestów kobiet do melodii włoskiej piosenki „Bella ciao”. (…). Na scenie Teatru Powszechnego narodził się nowy rodzaj teatru zaangażowanego – teatr, który stawia na humor podszyty powagą. Bez wątpienia na te narodziny pozwoliła zmiana polityczna. Być może „Przypadkowa śmierć anarchisty” Zadary za jakiś czas straci na wartości, gdy miną czasy wspominania działań polityków PiS. To jednak, jak sądzę, prędko nie nastąpi. Proszę państwa, przyszła odwilż. Takiego teatru potrzebujemy! (Aleksandra Górecka, Dziennik Teatralny)
  • Tak, tak. Teatr, który się wtrąca, na chwilę przestaje być poważny. Robi komedię i kolejny raz udowadnia, że ma jeden z lepszych zespołów aktorskich w Polsce. Tempo i zmiany akcji w tym spektaklu są zabójcze. A jeszcze ma być śmiesznie. I jest! To wymaga dobrej kondycji fizycznej i aktorskiej. Na wyróżnienie zasługuje z pewnością Barbara Wysocka, która gra główne skrzypce w spektaklu. Aktorka rzeczywiście studiowała grę na tym instrumencie we Freiburgu, więc może dlatego z taką lekkością i swobodą porusza się emocjach i ani razu nie fałszuje. Świetna, brawurowo zagrana rola prokuratorki - wariatki!  Nie dziwnego, że gapowaci funkcjonariusze policji w osobach Arkadiusza Brykalskiego, Grzegorza Falkowskiego, Oskara Stoczyńskiego i Artema Manuilova pod jej presją gubią się w zeznaniach i pogrążają nawzajem. Wszyscy aktorzy świetni. W końcu spektakl, którego nie trzeba ciąć! Tu nie ma czego. Wszystko jest przemyślane, dopracowane, zrobione w punkt. Po prostu kawał dobrej roboty twórców i wykonawców. Do tego bardzo dobra, prosta scenografia, która świetnie współgra z dynamiczną muzyką i światłami (Marcin Wojciechowski, Och Kultura)
Teatr Powszechny
im. Zygmunta Hübnera
ul. Jana Zamoyskiego 20
03-801 Warszawa
Bilety 22 818 25 16
22 818 48 19