Pan Wilamowski nie dosłuchał się, że „Wesele” jest krzykiem rozpaczliwym o ethos, bez którego nie istnieje samowiedza narodu, koronująca się w wolności. Wyrzucił z tekstu Hetmana i Szelę. Wymazał Nosa. Wykreślił jednym pociągnięciem ołówka reżyserskiego sceny momenty, które bogaciły tło obyczajowe „Wesela”.
Janusz Kuwecki, „Dziś i Jutro”
Żyjemy w epoce gospodarki planowej. I jakoś zbrakło instytucji, która w imię planowej gospodarki kulturalnej sprzeciwiłaby się nierozsądnym i niezdrowym ambicjom – niezależnie od tego, czyje to były ambicje. Fakt, że z całą sympatią obserwujemy rozwój Teatrów Miejskich i z całą bezstronnością o tym rozwoju informujemy, daje nam prawo stwierdzić, że wystawienie Wesela na scenie Teatru Operowo-Muzycznego było pomyłką.